Setki rezerwacji bez żadnych opłat?
Według doniesień medialnych oraz informacji zebranych przez prokuraturę, Karol Nawrocki, będąc dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej, miał zarezerwować dla siebie aż 201 pobytów w kompleksie hotelowym muzeum. Aż 197 z nich dotyczyło luksusowego apartamentu Deluxe o powierzchni 116 m².
Co istotne, Nawrocki nie poniósł żadnych kosztów związanych z użytkowaniem tych pomieszczeń. Obecna dyrekcja muzeum podaje, że koszt takiej rezerwacji według stawek komercyjnych wyniósłby około 120 tysięcy złotych, a nawet po uwzględnieniu zniżki pracowniczej – od 25 do 51 tysięcy złotych.
- Dyrektor Karol Nawrocki korzystał z apartamentu DELUX (116 m kw.) i w trzech wypadkach z pokoju dwuosobowego. Z posiadanej przez Muzeum dokumentacji nie wynika cel ani charakter pobytu. Dyrektor Karol Nawrocki nie płacił za pobyt w hotelu - czytamy w opisie całej sprawy, którą obecna dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej, przedstawiła na łamach "Wyborczej".
Sprawa budzi szczególne kontrowersje, gdyż Nawrocki posiada mieszkanie oddalone o zaledwie 5 km od muzeum. Mimo to przez lata korzystał z apartamentów muzealnych, nie ponosząc z tego tytułu żadnych opłat.
Pokrętne tłumaczenia Nawrockiego
Karol Nawrocki, który obecnie pełni funkcję prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i startuje w wyborach prezydenckich z poparciem Prawa i Sprawiedliwości, na przestrzeni czasu kilkukrotnie zmieniał swoje tłumaczenia dotyczące pobytu w muzealnym apartamencie. Na początku twierdził, że przebywał tam jedynie dwukrotnie podczas kwarantanny związanej z pandemią COVID-19. Następnie wyjaśniał, że wykorzystywał apartament do prowadzenia międzynarodowych spotkań dyplomatycznych oraz innych obowiązków służbowych.

Jednak obecna dyrekcja muzeum zwraca uwagę, że w gmachu placówki znajdują się zarówno gabinet dyrektorski, jak i sala konferencyjna, które są przeznaczone do organizowania spotkań z gośćmi. W oświadczeniu podkreślono, że wykorzystywanie apartamentu do tego celu było całkowicie zbędne.
Prokuratura: są podstawy do wszczęcia śledztwa
Śledztwo w sprawie wszczęto 24 lutego 2025 roku. Obejmuje ono aż siedem lat i nie dotyczy jedynie Karola Nawrockiego, ale także innych dyrektorów Muzeum II Wojny Światowej – Grzegorza Berendta oraz Rafała Wnuka.
- Po przeprowadzeniu czynności sprawdzających, prokurator Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wszczął śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień w okresie od 18 października 2017 do czerwca 2024 r w Gdańsku przez funkcjonariuszy publicznych – dyrektorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku ,poprzez dopuszczenie do korzystania z pokoi i apartamentów przy Muzeum II Wojny Światowej - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Mariusz Duszyński.
Prokurator podkreśla także, jak poważne są zarzuty. Grożą one karą więzienia do 10 lat.
- Było to działanie na szkodę interesu publicznego – w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, tj. o czyn z art. 231 § 1 i 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. - dodaje Duszyński.
Mariusz Duszyński, pokreśla, że analiza zgromadzonej dokumentacji wykazała zasadność wszczęcia śledztwa. Dochodzenie zostało przekazane Wydziałowi do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.
Prezes PiS tłumaczy Nawrockiego
Sprawa Karola Nawrockiego wywołała duże poruszenie na scenie politycznej. Prezes PiS Jarosław Kaczyński, zapytany o komentarz, umniejszał wagę zarzutów, nazywając je „trzeciorzędnymi” i podkreślając, że nie interesuje się kwestią, gdzie kto mieszkał. Dodał również, że to on popierał nominację Nawrockiego na stanowisko dyrektora muzeum, choć – jak sam przyznał – nie znał go wtedy osobiście.
Nawrocki, który w swojej kampanii prezydenckiej chętnie prezentuje się jako człowiek rodzinny, wizerunkowo traci na ujawnieniu tych informacji. Sprawa wykorzystywania muzealnych apartamentów oraz zmieniające się tłumaczenia mogą negatywnie wpłynąć na jego notowania w wyborach.
Komentarze (0)
Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać komentarz.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!